Wykończeniówkę robiliśmy sami, we dwójkę, po nocach i najczęściej w niezbyt komfortowych warunkach termicznych. Z tego stawiania, czyszczenia, szlifowania, fugowania (położyliśmy kilometr fugi!), malowania, uszczelniania, tapetowania powstała nasza WsiaMać, która mówiąc nieskromnie zachwyca nas i Gości.
Zdarzyć się może, że zobaczycie nas zapatrzonych na belki stropowe albo głaszczących drzwi — nic nie poradzimy na prawdziwą miłość do tego miejsca. Mamy także niemały ogród, odchowany drzewostan, a do lasu latamy w piżamce po prawdziwki na jajeczniczkę.
Cenimy sobie święty spokój, ciszę, choć bardzo lubimy ludzi, długie wieczorne rozmowy, nie tolerujemy chamstwa, braku tolerancji i disco polo. Dbamy o naszych Gości, ale nie narzucamy się z naszą obecnością, jesteśmy obok.